Koło śmierci.

Po naszym odejściu wywołamy strach, łzy, tęsknotę i żal, będzie rytuał pożegnania i oddanie nas w głąb ziemi.

Ten artykuł jest moją obserwacją na temat śmierci i życia, która doprowadziła mnie do poszerzenia perspektywy widzenia. Koncept jest zrodzony w mojej głębokiej medytacji, dlatego jest wolny od potrzeb moich i koloryzowania.

W słowach jest mądrość ukryta, a w ich dźwięku są klucze do zrozumienia.

Zbieramy się po odejściu kogoś i opłakujemy oraz wspominamy jego życie. Kładziemy go w stroju do trumny i zakopujemy w sarkofagu jak faraona. Wszystko jest robione z należytą dbałością o szczegóły, rytuał wymaga kolejnych kroków, aby dopełniona została obietnica zbawienia.

Jednak co się kryje w tym zdarzeniu, jak można inaczej na to spojrzeć i czy w ogóle jest sens ponownego rozpatrywania tego tematu. Spójrzmy w ten sen głębiej i zobaczmy jego MARĘ.

Abyśmy mogli dobrze zrozumieć ten koncept, należy się cofnąć od obrazu życia i nabrać odpowiedniej perspektywy. Gdy zbyt blisko się stoi odgrywania własnej roli, wówczas może nam umykać esencja.

Umysł jest dużo bardziej wszechstronny niż nam w opowieściach przedstawiono i ma wielkie tajemnice, które należy klocek po klocku układać. Historia i wytłumaczenie odbywa się jednocześnie na całej linii i kiedy to chcemy zrozumieć życie i śmierć poprzez jedynie nasze wcielenie, może nam się to nie udać, możemy popaść w otchłań zewnętrznego świata rytualnego. Weź teraz kartkę i długopis, narysuj linię prostą, a na niej nanieś pogrubiony obszar jednego centymetra. Linia istnienia jest bardzo długa, zaś Twoja częstotliwość odczuwalna jest tym małym wycinkiem. No tak ale to pewnie każdy wie, przebudzeni powiedzą, iż to żadna nowość, dlatego właśnie wejdźmy głębiej, a pamiętajmy, że wszystko ma być logiczne i składać się w prosty sposób w jedną całość.

Pradziad żył setki lat wcześniej, miał swoje obyczaje i rodzinę, wykonywał swoją pracę sumiennie i popadał w rozterki umysłu. Każda ta rozterka kotwiczyła jego umysł w wytworzonej przez niego rzeczywistości o której rozmyślał, sprawiał, że każdego dnia po obudzeniu („narodzinach ponownych – symbol wstającego słońca”) tworzył w swojej głowie MARY, dotyczące spraw które go przygniatały. Czy to były choroby, pieniądze, ziemia, kłótnie itp., nie jest to istotne, ważniejsze jest to, aby wyobrazić sobie ładunek emocjonalny wykrzesany z niego codziennie. Umysł lubuje się w takich sytuacjach(„część gadzia i ssacza”) i podnieca go trud tworzenia tej rzeczywistości w której pradziad widzi problem. Zatem zakotwicza się w sytuacjach i grzęźnie coraz głębiej, poszerza w ten sposób koszMAR i podniecenie płynące z dramatu. Przy braku możliwości poradzenia sobie z tą sytuacją, pradziad płodzi dzieci i w ten sposób im przekazuje wszelkie kotwice swojego życia, bowiem w dwie kopie wedle posiadania jego jest przyjemniej stać nad tym samym koszMARem, niż w pojedynkę. Umysł więc pradziada kopiuje swoją rzeczywistość wprowadzając się do nowego lokum – nieboskłonu swych dzieci. Zatem jego potomstwo myśląc, iż są samodzielnym dziełem, są naznaczone już w momencie poczęcia częstotliwością swego ojca i jego MARAMI oraz rzeczywistością. Zatem dzieci, aby stać się wolne, wpierw potrzebują uwolnić się od ojca.

Mam nadzieję, że rozumiesz co się stało, dziecko jest częstotliwością Ojca swego, zatem ono same jest jego w całości kontynuacją życia, prócz duszy. Potomstwo jest swym własnym rodzicem, widzisz na kartce tą linię, to umysł który się ciągnie od setek lat i reprodukując kolejne pokolenia transportuje swoją świadomość do kolejnych nosicieli. Więc jeśli patrzysz w lustro możesz ujrzeć swych ojców i matki, jeśli nie wyjdziesz poza ten krąg, pozostaniesz w ich ramionach do końca.

Na przestrzeni wieków JEDEN i ten sam UMYSł zdominował całe istnienie człowieka.

Zatem kto stoi nad grobem i płacze? Ano prosta jest odpowiedź, to umysł stoi, który przestał posiadać jedną wykreowaną rzeczywistość i odczuwa swoje przemijanie, dlatego myśli o reprodukcji, aby utrzymać własną częstotliwość. Tutaj jak widzisz nie ma duszy, bowiem do niej należy dojść mostem poprzez logiczny umysł, o czym wspominałem już nie raz.

Ubieramy zmarłego i chowamy go w ziemi, jakbyśmy chcieli czcić siebie samych, bo właśnie to robimy, nie potrafimy od siebie odejść, to jest zbyt trudne dla umysłu. On zakotwiczony w tak wielu miejscach, nie chce przejść dalej, woli tworzyć siebie na bazie wspomnień i dzięki temu o poranku może MARAMI gospodarować kreując rzeczywistości. Dusza schowana w szyszynce, szyszynka w umyśle, umysł w ciele, ciało w ziemi, ziemia w kosmosie……

Próżność nie pozwala puścić, bowiem umysł chce posiadać władzę nam wszystkim, a przecież miało być, by pozostawić martwe – martwym („w Tobie jest źródło życia”).

Więc chowając matkę czy ojca, chowasz siebie do ziemi i ubierasz ją w materię („szaty”), aby mogła mieć strój na swój powrót. Zauważyłem przez lata badań, iż tylko niewielu przechodzi na „tamten” świat, większość ludzi pozostaje tutaj i po kilku dniach rodzi się ponownie. Dziwiło mnie to jak szybko ten proces działa, nie ma tu nic wspólnego z „wybrańcami”, lecz w sposobie myślenia i zakotwiczanie się w rzeczywistości. Spalenie zwłok polega na podświadomej chęci odłączenia się poprzez rytuał ognia, umysłu od materii, jednak to sama częstotliwość myśli jest tutaj najważniejsza i wiedza na temat mechanizmów.

Mówię i piszę od tak dawna, że ten system się powtarza od tysięcy lat i nie ma w tym okresie niczego więcej prócz kolejnych czwartków i piątków, chyba że wprowadzi człowiek samowykuwanie do zrozumienia stworzenia.

Jeśli zbyt wiele umysłów na swej linii „czasu” dojrzeje do wiedzy jak są tworzeni, wówczas dochodzi do zresetowania całości i powtarza się historia od nowa. Więc to nic nowego dla tego co się dzieje obecnie, prostą metodologią, za kilkaset lat ponownie będzie ta sama sytuacja, którą widzimy za oknem i w TV.

Jedyną opcją, ażeby się wydostać z tego koszMARu jest zawarta w tajemnicy własnego istnienia. Tutaj egoizm nie pozwala na zrozumienie, bowiem on chce posiadać, zaś wiedza jest tylko dla tych, którzy są całością. Należy dokonać „śmierci za życia” i to jest MISTYCYZM istnienia, bowiem tylko Ci którzy przejdą do Punktu Zero przez krainę cieni, będą samostanowiący, wolni, zbawieni w sobie.

Umysł zakorzeniony w pradziadzie, przekazał siebie dzieciom, zatem ojciec jest moim umysłem, zatem ojca umysłem jestem ja i wszelkimi jego MARAmi i doświadczeniami, bowiem jest to ten sam umysł i niczym się nie różnią one od siebie. Klon z klona, myśl z myśli. Jeśli znam mechanizm, mogę używać narzędzi i powoli uwolnić się z koła życia sugerowanego w karcie tarota („koło – wheel”). Jestem w stanie wyjść poza system ciągłego kontrolowania mnie, poprzez tworzenie kolejnych kopii mnie samego w zapominaniu ciągłym „KIM JESTEM”. To piekło na ziemi być tak blisko odpowiedzi i nie widzieć, starać się i nie móc, żyć wedle reguł dziadów i nie wiedzieć o tym.

„Umrzyj za życia” i wiedz, że z pomocą przyjdzie Dusza, ona jednak jest uchwytna dopiero poza potrzebą chęci jej uchwycenia, bowiem ten kto chce ją posiadać, ujrzy kolejną MARĘ umysłu swego, a ten kto przygotuje oczekiwanie, usiądzie na tronie Boga.

Każdy element, który został zakotwiczony na całej linii Ciebie przez setki lat, nie puści Ciebie ani na krok, bowiem umysł będzie tam ponownie się reprodukował. Czas nie istnieje, rzeczywistości są płynne i jeśli jest myśl, że to życie mnie nie dotyczy, umysł ma całkiem inne zdanie na ten temat i cieszy go takie nastawienie. Dla niego im więcej jest braku świadomości, a może im mniej jest dojścia do świadomości tym lepiej w jego ekspansji. On sam wymyślił sposób na siebie i w momencie zagrożenia doprowadzi do resetu, nikt inny, bowiem on rozdaje karty od wieków, a w nim demony, piekło, niebo, szatan i bóg zewnętrzny.

Obudź się ze snu i odnajdź odpowiedzi.

Pracuję od lat nad uwalnianiem kotwic („PRACA WSPARCIA”), które są niczym ściany, mury jerycha, aby nie móc pójść dalej w zrozumieniu, powielanie siebie i ponowny kierat wcielenia, a przecież można inaczej, można uwolnić częstotliwości subtelne i zrobić umysł lotnym.

Jaźń dzieli się na krople, krople tworzą wszechświaty doświadczając doświadczenia, zaś zakotwiczone ulegają istnieniu w nich na wieczność. Możesz odnaleźć za życia krople swoich pierwotnych kopii z Jaźni i wrócić do domu, ale dopiero gdy dokonasz „śmierci za życia” konceptów umysłu i jego kotwic w częstotliwościach zawartych.

Wszelkie:

• Wspominanie zmarłych • Emocje. • Pragnienia • Pożądanie • Strach • Potrzeby • Gniew • Złość • Niewybaczenie • Urazy • Pradziadowie • Rodzice • Dzieci • I wiele podobnych…..

To wszystko to częstotliwości, które kotwiczą umysł i reprodukują go w momencie tradycyjnej śmierci.

Dlatego robimy rytuały powielające kotwiczenie, oddajemy cześć zewnętrznemu bogowi i oddajemy ciało pod opiekę materii ziemi, abyśmy mogli ponownie przyjść i narodzić się kontynuując swe potrzeby, lęki, pożądania, schematy, niewolnictwo. Płaczemy ponieważ umysł traci kontrolę nad wydumanym wolnym życiem, lecz również wydobywa potencjał podniecenia, którym doskonale się żywi. Tworzy piekło od tysięcy lat i nie zależy mu na odpuszczeniu. Dusza nie ma nic wspólnego z tym dziełem, do niej trzeba dojrzeć i dojść, inaczej jest tylko obserwatorem przez wieczność zakorzeniania się coraz głębszego człowieka w ziemi.

To co można zrobić to odnaleźć Punkt Zero w duszy, powrócić do domu, zrozumieć mechanizmy i puścić życie jakie znamy. Dusza podzielona na wielu wymiarach może się scalić, jeśli dokonamy tutaj otwarcia drzwi wewnątrz do kolejnych miejsc duszy, wówczas zamiast reprodukcji umysłu, dokonamy przejścia w kolejny stan duszy. To nie jest aż takie trudne, jednak wyzwanie w mądrości i zrozumienie całości wymaga trudu pracy. Resetowanie a jednoczesne kontynuowanie jest czymś powszechnym, dlatego jeśli teraz nie wyjdzie, pamiętaj, że ponownie od początku będzie trzeba sobie przypominać. To nie lada odwaga, aby pozwalać sobie na kolejne próby, bowiem szansa może okazać się płonną nadzieją, albowiem tylko wiedza daje możliwość, by wybudować most i zamknąć ten rozdział, tą książkę w całości.

Pozdrawiam serdecznie ze snu życia. Gabriel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *