Kain zabił Abla i zrodził Seta.

Przeszedłem wiele drogi, wielowątkowość życia zdumiewała mnie, poszukiwania wieczne sprawiały wiele zmęczenia. Gdzie udałem się ugoszczony byłem, jadło i napitek dostałem, aby nasycić swój głód wewnętrzny. Wiele domów zwiedziłem, aby na końcu porzucić je wszystkie.

Rozważania prowadziłem poszukując siebie i tego jak sprzężone jest moje z całością, wówczas widziałem wielkie wojny i konflikty, które prowadziły do rozwiązań – anihilacji świata. Pytanie postawione jakiekolwiek grzęzło w objęciach innych istot, zaczynał się ponowny spór o racje i istnienia jego powód. Spędziłem tak wiele lat, samotnie wystawiając się na igranie z własnym ogniem.

Mijały lata, odnalezione zostały przeze mnie zagubione części ciemności, które pożerały wieczność całości. Demony schowane w szafie, czyhające na wszelkie dusze, aby je stłamsić w zarodku i pozbawić niewinności. Magnaci i architekci, mający władzę stali się wyraźni i wszechobecni, myśli w głowie splątane z ich historią, każda stronica spisana nawiązywała do ich obecności.

Więzienie, ziemia spływająca znojem i krwią, udręka walki przegrywanej na wszelkich płaszczyznach życia, smutek i gorycz narastająca w duszy, krzyk w głębi rozrywający – błagający o uwolnienie. Ponownie głodny, aby zaspokoić niepokoje, może się uda wojnie przeciwstawić, zasklepić dziury w tamie, cóż mam uczynić, aby Bóg miłościwy dopomógł kiedy widzę tak wiele cierpienia i wyzysku. Dlaczego się nic nie zmienia.

Tysiące godzin zgłębiania, przenoszenia się, widzenia, poruszania się w świecie „drugiej strony” i nadal prócz głodu nie odnalazłem klucza, najedzony wiedzą, aż z uszu kapie para od przegrzania wszelkich zwojów. Co jest we mnie, co blokuje zrozumienie?, więc oko wewnętrzne spojrzało na wszelkie duchowe aspekty, rozczłonkowałem siebie i człowieka na drobne, znalazłem nawet to co zakopane od wieków było. Lecz pozostał ten, co zrodził drogę niezaspokojony.

Photo by <a href=”/photographer/eyebiz-34872″>Jesper Noer</a> from <a href=”https://freeimages.com/”>FreeImages</a>

Opętania, byłem przy wielu z pewnością jest to powodem ucisku, na pewno wszelkie msze przeciw dobrym sercom będą powodem tej rozpaczy. „Oni” oraz „inni” wszelkiej maści zmienni i ich demony, czyż to nie jest dobry powód by walczyć. Przywdzieje zbroję i ruszę, by być wszędzie tam gdzie będzie paliło się „zło” wcielone, ja będę światłem, jestem wśród wybrańców, jest nas tak niewielu. Czuje wielką radość z powołania i wiedzy o wyjątkowości znalezionych papirusów wszelkich wiedz, mogę je dać ludzkości. Setki bitew, zaprawiony w boju, nie obawiam się ciemności, niechaj przybędzie sam książę. Jednak i to nie koi krzyku wewnętrznego, on pozostaje, jest nadal, łzy cierpienia spływają, nikt nie może ukoić bólu, tak wiele cierpienia.

Nauczyciele, nie pomagają, po tak wielu latach oni również niewiele powiedzieć mogą nowego, okazuje się, że idąc drogą samotności nie zdobyłem wiedzy wyjątkowości, już to wiedzą, bunt – wyprzedzili mnie, jak to możliwe, czym zatem jestem jak nie przegranym w świecie ciemności, poczucie wykorzystania.

Samotność i bezradność, koniec drogi, już nic nie jest w stanie zgasić pragnienia spokoju na świecie, pozostaje śmierć i śmiech z ludzkości ślepej i tępo patrzącej w iluzje świata. Tak wiele wiem, nikt nie pyta czy potrzebne jest to co nosze, a przecież musimy się obudzić, musimy wiedzieć i iść.

Nic nie muszę, nigdy nie musiałem, jestem nikim, niechaj upadnę bo marnością było wszystko. Skoczyłem w czeluść ciemności, spojrzałem diabłu w oczy i to był moment kiedy scaliłem obraz i zrozumiałem. Cisza nastała, nie ma chmur i burzy, demony, bóg srogi, wojny i cienie – blaski, przy herbacie ze mną siedzą wspominając trud drogi. Jestem i zrozumiałem, iż Kain zabił Abla….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *