Rozważania.

Prowadząc rozważania z mym lustrem, zadaje głośno sobie pytanie, które za chwile pójdzie w świat wszelkich luster dalszych. Co jest mostem? To pytanie jest podstawą, nie z książek i nie od „innych” tylko od naszych głębin, które są świadectwem pomostów, do tego głównego.

„Ja jestem” – świat materii, świat wszelkich poszukiwań,, przypomnienie i zgłębianie. Również w tym świecie może dojść paradoksalnie do zapomnienia i upadku. To świat umysłu bez którego nie jesteśmy w stanie ujrzeć świata ducha, który jest antagonistą „ja jestem” i jego zaciekłym rywalem na początku poznania. Wszyscy, którzy weszli na drogę zrozumienia spotykają sformułowanie, że nie cierpią ograniczeń materii z powodu jej słabości nad duchem. Ciemność ma przeciwnika w świetle, jak pustka co otwarta jest do wlania całości, „bujasz w obłokach i zejdź na ziemie ze swoimi teoriami spiskowymi”. Stojąc po jednej stronie, jesteśmy podatni na drugą i tylko wówczas przelewają się dzbany, które dopiero w świecie trzeciej siły mają uzasadnienie pełni.

Jednak jestem nieustępliwy w swych dążeniach, książki wielkich innych postaci mnie nie zadowalają, poszukując siebie nie można szukać w studniach innych ludzi ponieważ to sprawi, iż ciągle będziemy pragnąć więcej, nigdy nie zaspokoimy pragnienia. Wiedza, jest naszym zbawieniem, ale również koszmarem, jeśli nie potrafimy jej „zdobywać”. Świat zewnętrzny nie może triumfować nad wewnętrznym i całym pięknem dziejącym się dzięki temu w szyszynce.

Tylko dzięki „ja jestem”, który w nierozważnych rękach prowadzi do ogromu bólu, możemy zobaczyć bezkres pustki, tylko dzięki ciemności z której wyłoniło się „ja jestem” jesteśmy w stanie zobaczyć uwarunkowania. Jedna strona odżywia drugą, nie może bez siebie funkcjonować, ponieważ jest coś czego nie widzimy i jest poza nimi dwoma.

Drugie lustro nauczyło mnie, że wszystko co jest tworzone ma swoistą dwoistość, dualność. Jeśli plus to i minus, prawa – lewa, męska – żeńska, wszystko to poprzez poznanie ma zostać scalone i wówczas nigdy więcej nie będzie podzielone. To jak para kochanków, która się nami bawi i „szaleńczo” siebie wypiera i opowiada o ułomności drugiego, ale bez siebie nie są w stanie funkcjonować. Dlatego, gdy jedno jest w duchu wielkim i jego bezkresie „niczego”, drugie ma być w materii zanurzone i bezkresie „wszystkiego”, ponieważ tylko zderzenie tych dwóch ze sobą daje trzecią opcję, tą która jest ponad wszystko, ponad światło i ciemność.

Światło i ciemność – to dwie formy w której dzięki światłu wchodzimy w część umysłu, ponieważ materia to światło, a ciemność to kreacja, czarna dziura, pustka, ciemna materia z której wyłania się światło. Jednak bez światła niczym nie nazwiemy – pustką, dlatego pustka pragnie istnienia światła paradoksalnie, a światło zawsze będzie poszukiwać pustki. Tutaj jednak należy zachować zdrowie, ponieważ uwarunkowania jednego i drugiego są jak „czarne” dziury światła i ciemności, obie mogą pochłonąć lub zostać pochłonięte, to zależy od nas.

Jesteśmy odbiciem Boga, jego częścią więc nim samym, gdzie dochodzi codziennie do zderzenia się dwóch potężnych sił – światła, materii oraz ciemności, ducha, nic poza nami nie istnieje i istnieje wszystko, ponieważ zgłębiając lustra tworzymy siebie alternatywnych, ale nie możesz się zgubić w krainie luster, inaczej całość przepadnie z nami i pochłonie nas wąż. Wąż Uroboros może nam służyć, lub być w całości naszym katem, wszystko jest w zależności od zrozumienia w przelanej mądrości.

W ciemności czyli duchu wiesz wszystko, bo jestem wszystkim, ale cóż takiego wiesz skoro nie masz odbicia?

W świetle czyli materii nic nie wiesz i poznajesz, bo jesteś wszystkim, ale cóż takiego nie wiesz skoro nie masz odbicia?

Owszem dzieło stworzenia jest ogromne i prowadząc wieczne picie wiedzy i tak nie sprostamy temu, aby napoić siebie, ponieważ ta studnia dna nie ma. Złożone jest to ponad miarę życia w świetle, ale ten kto poznał, iż czas jest tylko iluzją światła i ciemności, wie że nigdy również studni nie było. To co obecnie najważniejsze, to pragnienie byś zaspokajał tylko z siebie, czyli braku pragnienia (nigdy z ksiąg zewnętrznych!), lecz nigdy nie ze strachu lub przemijalności swej, ponieważ to zguba Twoja na wieczność.

To co Nas dziś ciekawi to teza i jej antyteza i jej synteza w trzeciej sile – ja ją nazywam mostem. Ten kto poznał most, dzieli świat na dwoje lub scala w całości, stoi on ponad światłem i ciemnością, poza wszelkim podziałem na słowa i określeniem pozycji. Tu w krainie materii i światła wszystko jest uwarunkowane, mamy wieczne potrzeby i chciejstwa, dlatego że nie rozumiemy własnej budowy i myślimy, że w niej brakuje pewnych uwarunkowań, ale to właśnie przez te uwarunkowania mamy wejść głębiej, nigdy nie uciekać i nie cofać się i dostrzec, że po drugiej stronie lustra jest pustka, która nas pochłania, wówczas mamy zauważyć, że ta ciemność, która jest wszystkim i niczym, a uciec nie ma gdzie – jest w nas, spojrzymy w lustro które wprowadzi nas do światła ponownie. Duch jest pyszny i próżny w swej nieistniejącej formie, patrząc w lustro będzie cały czas twierdził o swej nieomylności, dla niego nauka – „materia” czyli światło – jest formą bólu i cierpienia, dlatego „oświeceni” nie chcą poddać się temu i większość z nich w pyszności odchodzi w zapomnienie.

Pozwolić, by wąż pochłaniał samego siebie, światło pochłania pustkę, pustka pochłania światło, ducha pochłania materię a materia jego w całości. Tylko, gdy staniemy obok po raz kolejny, zauważymy, że strony nigdy nie było, wówczas scalą się światy tak za sobą stęsknione i staniemy się wszystkim i niczym, a jeśli wszystkim to również „Ja jestem” ponieważ zrozumiesz, że nie jesteś nim, i pustką ciemnością oraz jej całkowitym wypełnieniem.

Ten kto zapomina, dlaczego „ja jestem” istnieje, ten w grze aktora zostanie na wieczność, ten kto zapomina o tańcu ciemności i jego przebiegłości w wyższości nad formą, również spotka się z pochłonięcia wiecznością. Dusza podzielona nigdy nie traci nawet gdy z niej liście odpadną, taniec odbywa się na MOŚCIE, który ma w sobie całość NAS, potężnych dusz wiele i człowieczych również.

Ja jestem i nie jestem, a taniec na moście duszy toczy się dalej. Moja pyszność i próżność ducha oraz chciejstwo i pragnienia umysłu są we mnie, jednak to ja jestem ich panem ponieważ stoję na zewnątrz na moście doświadczając tych stanów. Wiem, że to co widzę znam od zawsze, jednak pochylam się bez wahania nad wiedzą materii i kawałek po kawałku scalam to co od początku było całością oraz pochylam się nad uczuciem bycia nikim i ciszą od wszelkich JA, abym nigdy nie zapomniał skąd przybywam. Jestem jednym z siebie, jestem legionem i całością form – czystą istotą kreacji, nicości i potężną dawką światła, lecz nie zapominam kim jestem – DUSZĄ w Bogu, jego kroplą i nim samym, architektem i kreatorem – która jest większa, tak jak forma CZŁOWIECZA od zapisów nam danych w zewnętrznych rubieżach świata i księgach.

Ty zaś jak widzisz swój most „lustrzany przyjacielu”?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *