Głód pierwotny.

Długa droga, mnóstwo wyrzeczeń, ciągłe oglądanie swych myśli, wszystko to okraszone potężną dawką uczucia pewności siebie w sosie niejasności. Lata ograniczeń wewnętrznych, myśl innych sięgających, widzisz ich rozkosz w oczach, dlaczego nie Ty, dlaczego odstawiasz….

Paradoks, jak zawsze – i tak i nie.

Stoję i czuje jak On stoi naprzeciw mnie, pręży się, ukazuje swą siłę, potężna doza i uczucie całości – niczym sam Bóg, którego rozpoznałeś. Poczucie wszech otaczającej Ciebie „energetyki”, Ty jesteś w środku, zaczynasz rozumieć – spokojnie, powoli.

Jak gdybyś ukazał się sobie, nie rozumiał co widzisz, lustro pełne zagadek, jak gdyby dziecko bawiło się z kotkiem co ma wielkie pazury.

Jestem drogą – tu nie chodzi o to kto ma rację, pyszność, próżność, Jezusa, Boga. Tu jest w zdaniu opis drogi samej w sobie, mistycyzm, jej tajemnica poznania.

Nie rozumiemy, nikt Nam nie powiedział, nikt nie chce o „zdrowych zmysłach” o tym mówić – nie jesteśmy ludźmi takimi jak „mówi się”, iż jesteśmy, człowieczeństwo to coś zupełnie innego. Gdzie myśmy poszli wspólnie jako ludzkość ?? to jest kompletnie ??szalone?? Z drugiej strony jakże fascynujące, nikt tego nie widzi, jak gdybyś sam stał na ulicy sezamkowej, niczym postać z bajki, wszystko pędzi goniąc, a Ty jesteś tam – wszędzie gdzie inni biegną. Dobrze wiesz dlaczego nie widzą, dobrze wiesz, iż ich oczy przysłonił „człowieczy los”.

Nie rozumiemy, iż codziennie zabijamy Boga, ponieważ nikt nam nie powiedział kim on jest, czym on jest, oraz cóż jest nożem, który podcina mu gardło.

Punkt-Zero.

Gabriel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *